Szlak Tatarski
Tutaj nie trafia się przypadkiem, czy też po drodze i choć twierdzą niektórzy, że to już koniec świata, jest coś co ściąga tu turystów z całej Polski. To nie tylko te wsie otoczone nimbem tajemniczości i egzotyką islamu, kryńskie nekropolie i gwiaździsty rynek, nadświsłockie pagórki i bobrza Nietupa, to także ten nastrój kresów gdzie czas jakby się w miejscu zatrzymał. I choć dziś łatwiej jest spotkać naszych polskich Tatarów w Białymstoku niż w Kruszynianach, to każdy turysta (tak jak prawdziwy muzułmanin raz w życiu w Mecce) chce być właśnie tu. I choć droga nieraz daleka- no właśnie.
Długą drogę ze stepów Mongolii i Kipczaku poprzez Ukrainę na nasze ziemie pokonali Tatarzy. Z najeźdźców stali się prawdziwymi Polakami zachowując przy tym swoją tożsamość i wiarę.
„Mieszka we mnie Polak i Tatar
Jeden nosi maciejówkę drugi krymkę,
Szablę w snach ostrzą tak samo”-
-tak pisze Selim Chazbijewicz.
Pierwsi Tatarzy pojawili się na terytoriach Wielkiego Księstwa Litewskiego na początku XIV wieku a pełny rozwój tej kolonizacji przypadł za rządów księcia Witolda. Witold przyjmował tych dzielnych żołnierzy chętnie nadając im ziemię. W ciągu XV wieku liczba Tatarów rosła dzięki dalszej fali osiedleńczej jak i przyrostowi naturalnemu. Pochodząc z różnych stron bardzo szybko przyjmowali lokalne zwyczaje i tradycje. Już w XVI wieku posługiwali się językiem polskim lub ruskim. Podstawą więzi społecznej stała się religia. Mieli prawo budować swoje świątynie, mogli też wchodzić w związki małżeńskie z miejscowymi kobietami a potomstwo wychowywać w swojej wierze. Z biegiem czasu kiedy unie połączyły Polskę i Litwę Tatarzy stali się poddanymi króla polskiego, służąc we własnych chorągwiach plemiennych ziemskich lub za pieniądze w prywatnych wojskach magnackich oraz wojskach najemnych królewskich. W wieku XVII powszechnie zaczęto nazywać Tatarów zamieszkujących Rzeczpospolitą Obojga Narodów- Lipkami. Potop szwedzki, najazd moskiewski a szczególnie wojna Polski z Turcją spowodowała wielkie zmiany wśród muzułmanów polskich.
Wydarzenia te opisał Henryk Sienkiewicz w „Panu Wołodyjowskim” jako bunt Lipków. W ciągu 1672 roku wszystkie chorągwie tatarskie z armii koronnej przeszły na stronę wroga, wierności dochowała królowi jazda tatarska litewska dając przykład patriotyzmu w bitwie pod Chocimiem. Dopiero po zdobyciu twierdzy w Barze król Jan III Sobieski przyjął zbuntowanych żołnierzy na powrót do swojego wojska; musieli oni wszakże złożyć przysięgę na wierność Rzeczypospolitej. Po amnestii zatwierdzonej przez sejm potwierdzono im dawne prawa i przywileje. Pozostało wyrównać rachunki za zaległy żołd a skarb królewski świecił pustką. Wówczas to w tzw. dobrach stołowych królewskich osiedlono rotmistrzów tatarskich wraz z żołnierzami. W ten oto sposób wsie Kruszyniany, Łużany, Nietupa, Drahle, Bohoniki, Malawicze stały się enklawami tatarskimi na mapie Podlasia. Szacuje się, że w 1679 roku osiadło tu około 400 żołnierzy tatarskich. W wieku XVIII pomnażali oni swoje dobra tworząc nowe folwarki takie jak: Leszczany, Ciumicze, Trejgle, Żylicze czy Górka.
W wyniku rozbiorów Rzeczypospolitej większość Tatarów znalazła się w zaborze rosyjskim. I tak z żołnierzy musieli się stać rolnikami lub szukać szczęścia w innych zawodach, przystosowując się do nowych warunków społeczno-politycznych. W czasie zrywów powstańczych Tatarzy polscy dali przykład patriotyzmu walcząc ramię w ramię z Polakami nie tworząc już jednak własnych formacji. Zmiany w stosunkach społeczno-ekonomicznych końca XIX wieku spowodowały przenosiny Tatarów do miast. Coraz mniej zostało ich w dawnych siedzibach.
Wolność przyniosła kolejne zmiany. Centralnym ośrodkiem życia religijno-kulturalnego staje się Wilno. Powstaje Muzułmański Związek Religijny w RP oraz Związek Kulturalno-Oświatowy Tatarów RP. W okresie międzywojennym w kraju działało 19 gmin muzułmańskich, jedynie gmina warszawska nie posiadała własnego meczetu. W czasie II Wojny Światowej Tatarzy polscy aktywnie uczestniczyli w walce z oboma okupantami- wielu z nich zapłaciło za to najwyższą karę. Niestety zagładzie uległo bogate archiwum Mufiatu i Muzeum Tatarskiego w Wilnie.
Po II Wojnie Światowej w wyniku zmian granic Polski większość ludności pochodzenia tatarskiego pozostała na terenach włączonych do ZSSR. Nieliczni z nich emigrują do Polski osiedlając się w Gdańsku, Gorzowie Wlkp., Olsztynie, Elblągu, Wrocławiu, Jeleniej Górze czy Szczecinie. Przenosiny te nie były takie łatwe gdyż władze sowieckie często nie zezwalały na wyjazd nie traktując ich jak Polaków. Wielu zostało na zawsze, chcąc zostać przy swoich domach, świątyniach i cmentarzach. Obecnie żyje w Polsce około 4 tys. osób pochodzenia tatarskiego wyznających dalej religię swoich przodków. Dawne wsie tatarskie dziś ożywają tylko w święta muzułmańskie- bajramy. Wówczas to często odbywają się słynne „bale tatarskie” jak za dawnych lat.
Na co dzień na kryszyniańskiej ulicy niełatwo zobaczyć Tatara, w całej wsi zostało zaledwie kilka osób. Czasem przyjeżdżają na weekendy odwiedzić siedziby swoich przodków- teraz ich letnie dacze. Niektórzy wrócili częściowo; tak powstała „Tatarska Jurta”, gdzie można spróbować pysznych i sytych dań tatarskich- kołduny, pierekaczewniki, pieremiacze, trybuszok to tylko niektóre z nich.
Obecny meczet otoczony kamiennym murkiem harmonijnie wtopiony w krajobraz wsi liczy sobie 160 lat. Do środka wejdziemy przez jeden z dwóch niewielkich ganeczków; wnętrze tradycyjnie podzielone na dwie części męską i żeńską. W środku dywany, na ścianach muhiry- cytaty z Koranu; prostota czasem zadziwia turystów. Nieopodal świątyni na wzgórku mizar- muzułmański cmentarz, dokument zmieniających się czasów. Lewa, najstarsza część, z kamieniami wrośniętymi w ziemię pamiętająca czasy dzielnego pułkownika tatarskiego Samuela Murzy Krzeczowskiego. Ponoć uratował on życie samemu królowi Sobieskiemu w bitwie pod Parkanami (1683 r.); król odwiedził swego wybawcę w 1689 roku udając się na sejm do Grodna. Dziwują się turyści czytając imiona- Fatima, Miriema, Dżemila, Mustafa, Ali, Selim oraz nazwiska- Popławscy, Półtorzyccy, Chaleccy, Jabłońscy, Jasińscy, skąd taki mariaż.
Opuszczając cmentarz i wieś zaglądamy na chwilę na Górkę. Z dawnego założenia dworskiego niewiele zostało; ocalał na szczęście sam dworek a w starym zdewastowanym parku rodzinny grobowiec ostatnich właścicieli Korybut-Daszkiewiczów. Mijając na Nietupie drewnianą ruinę XIX-wiecznego młyna i niewielki zbiornik wodny, spoglądamy na wschód w kierunku nadświsłockich pagórków. Te wsie nad graniczną Świsłoczą, kto chce ujrzeć, niestety ginący już bezpowrotnie świat, winien tu zajrzeć. Domy jak z bajki, rdzenna etnicznie ludność białoruska, inna nieco zapomniana przez Boga kraina. Z drugiej zaś strony drogi takie cudowne zakątki jak Ciumicze, Żylicze, Wierszalin- niedoszła stolica świata i cerkiew „co sama wyrosła z ziemi” w Starej Grzybowszczyźnie. Wreszcie Krynki jedno z najpiękniejszych nadgranicznych miasteczek. Tak o swojej rodzinnej miejscowości pisze białoruski pisarz Sokrat Janowicz:
„Mieścina ta nasza zakopana w dolinie, rozsiadła się jak gdyby na półwyspie płycizny przedbiblijnego jeziora- z garbów okalających ją Łapickich Hor, zwanych także Kobylimi, albo z płaskowyżu Prafitki sprawia wrażenie ogromniastej rafy koralowych muszli w wodorostach brzóz i topól.”
Mieścina, która zaskakuje unikalnym w skali krajowej układem miejskim, pięknem położonych na wzgórzach nekropolii, cudaczną ulicą Nową i wspaniałym podworskim parkiem rodu de Virionów. Te nazwy, Zaułki- Szkolny, Banny, Żabi, Pohulanka, Hliniszcze, Rozbójnik, Kacze Krynice, jakże ciekawa historia osady sięgająca początków XV wieku i ten trudny do opisania nostalgiczny kresowy nastrój. Warto zobaczyć obie katolickie świątynie, wszak parafie liczą sobie po 500 lat; tak jak przed wiekami Cerkiewną idziemy do cerkwi, Kościelną – do kościoła. A Sokólską w kierunku Sokółki; wyjeżdżając proszę pamiętać by posilić się czystą wodą u źródła- Krynką.
Gdybyśmy chcieli powędrować nad granicą z Kruszynian do Bohonik trafimy na tzw. „okolice szlacheckie”. Jest to jedyny rejon wschodniego Podlasia gdzie występują tzw. zaścianki niegdysiejsze siedziby rodów: Horczaki- Horczaków, Bilwiny- Bilwinów, Usnarz- Snarskich, obie Zubrzyce- Zubrzyckich. Warto też zajrzeć w ten region z jeszcze jednego powodu- sokólskie wiatraki. Te niezwykłe budowle, obrotowe, o specyficznej konstrukcji spotkamy tu, jak zwykle na górce za wsią w Minkowcach, Zubrzycy, Wojnowcach, Nomikach, Zaspiczach oraz najlepiej zachowany w Malawiczach Górnych. Skąd wiatraki- jesteśmy wszak na Wzgórzach Sokólskich. Stąd już tylko krok do Bohonik.
Bohonicki meczet z daleka przypominający niewielką cebulastą cerkiewkę to świątynia postawiona około 1900 roku. Dziś po kapitalnym remoncie wygląda jak nowy. Naprzeciwko świątyni głaz upamiętniający 300 lat osadnictwa tatarskiego i dom pielgrzyma ożywający na Kurban-Bajram. W czasie trwającego cztery dni święta Bohoniki stają się Mekką polskich Tatarów. Przybywają tu wówczas z całej Polski, modlą się i świętują. A na co dzień nie ma już Tatarów w Drahlach czy Malawiczach a i w samych Bohonikach pozostały cztery rodziny. Ale jak mówi pani Gienia, opiekująca się świątynią i witająca turystów:
„tu zawsze można przyjechać, tu zawsze otwarte a po klucz naprzeciwko, a każdego zawsze chętnie witamy czy z Krakowa czy z Poznania czy z …”
ZATEM ZAPRASZAMY NA SZLAK TATARSKI!!!
autor Ryszard Piwowarczyk – Przewodnik Turystyczny